Niezależność żywnościowa

Wersja do wydrukuWyślij znajomym
Niezależność żywnościowa

„Na przełomie tysiącleci, ONZ postawiło sobie za cel, by do 2015 roku zmniejszyć o połowę wskaźnik głodu na świecie. Jednak liczba głodujących ludzi wciąż rośnie. Obecnie szacuje się, że jest ich ponad miliard” – donosi Paolo Riva ze Światowego Szczytu Bezpieczeństwa Żywnościowego, zwołanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w Rzymie.

„Ta sama, powtarzająca się historia: przywódcy lecą do Rzymu, wygłaszają ciekawe przemówienia z promiennym uśmiechem na twarzy i jak zwykle nie osiągną żadnego konkretnego rezultatu” – komentował bez wahania Robert w dniu sesji otwierającej Światowy Szczyt Bezpieczeństwa Żywnościowego, który odbywał się od16 do 18 listopada 2009. Jest on doświadczonym afrykańskim dziennikarzem, który zdawał relację z obu poprzednich Szczytów w latach 1996 i 2002. Teraz nie ufa już rzymskiej organizacji FAO. 

Robert jest z Sierra Leone, jednego z sześciu Afrykańskich państw, w których sytuacja żywnościowa jest najbardziej dramatyczna. Pochodzi z kraju, w którym 47% ludności zmaga się z głodem – jest niebywale sceptyczny. 

I, co smutne – miał rację. Na zakończenie Szczytu, senegalski dyrektor generalny FAO Jacques Diouf przyznał: „sprostaliśmy tylko technicznym aspektom walki z głodem na świecie, a to, co przelaliśmy na papier, nie zawiera konkretnych celów i terminów ich osiągnięcia”. Finalna wersja deklaracji budzi rozczarowanie. Po pierwsze, rok 2025 nie został wytyczony jako termin całkowitej eliminacji światowego głodu. Po drugie, nie ma w niej odpowiedzi na prośbę o 44 miliardy dolarów, z którą zwrócił się do państw dotujących Diouf. Prośbę poparł dniem głodówki.

„Jedynym interesującym zdarzeniem – kontynuuje Robert  – była wizyta papieża”. Po raz pierwszy jako Benedykt XVI, Joseph Ratzinger przybył do FAO i skrytykował tę organizację za „egoizm, który traktuje żywność jak każdy inny towar” i zezwala na spekulowanie nią. Swoje słowa papież adresował do przywódców obecnych na szczycie. Wśród nich byli: sprawujący obowiązki prezydenta Unii Afrykańskiej Muammar Kadafi z Libii, brazylijski prezydent Lula, premier Egiptu Hosni Mubarak, prezydent Robert Mugabe z Zimbabwe, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barrosso, a także sekretarz ONZ Ban Ki Moon i prezydent Zambii Rupiah Banda. W sumie obecni byli najważniejsi politycy z 60 na 192 państwa. Żaden z nich jednak nie reprezentował najbardziej wpływowych krajów. Nie było przywódców Chin ani państw G8 (jedyny wyjątek to włoski premier Silvio Berlusconi).

Należy podkreślić, że po złożeniu obietnic o zmniejszeniu wskaźnika głodu o połowę w latach 1996 i 2002, państwa dotujące pozwoliły wręcz na wzrost liczby głodujących ludzi z 830 milionów do ponad miliarda, a także obniżyły rangę Szczytu poprzez swoją nieobecność na nim. Prawdziwym wyjątkiem okazała się być ofiarność Silvia Berlusconiego, który odnowił swoją obietnicę przekazania na walkę z głodem 22 miliardów dolarów. Według zapowiedzi ma to się odbywać przez kolejne 3 lata. Nadal pozostaje jednak zagadką, skąd weźmie te pieniądze i kiedy jak przekaże.

Według jednej z wiodących włoskich gazet, Szczyt okazał się kompletnym fiaskiem, bo Bank Światowy i ONZ nie są zdolne do skutecznego działania. Zachowują się egoistycznie, a rządy krajów rozwijających są, wypadają słabo. Co jednak możemy zrobić, by walczyć ze zjawiskiem głodu?

Należy zacząć od zwykłych ludzi. Zwykle od żyjących z pracy na roli. Jeszcze przed oficjalnym Szczytem, organizacje społeczne i obywatelskie zwołały forum, także w Rzymie, na które przybyło 642 delegatów z 450 różnych stowarzyszeń z 93 państw. Hasłem przewodnim było: „Niezależność żywnościowa dla ludzi - teraz!”. Natomiast uczestnikami spotkania byli rolnicy, drobni rybacy, pasterze, ludzie, zarówno z miast jak i wsi, a także lokalne i międzynarodowe organizacje pozarządowe. Próbowali oni odnaleźć sposoby rozwiązania dobrze im znanego problemu – aż 80% głodujących na świecie ludzi to drobni rolnicy i hodowcy.

Według finalnej deklaracji forum, rozwiązanie problemu głodu polega na przekazaniu ludziom produkującym żywność „dostępu i kontroli nad ziemią, wodami i różnorodnością biologiczną”. Rządy państw i organizacje międzynarodowe powinny wspierać rodziny rolnicze i rynki lokalne oraz walczyć ze spekulacją, a zwłaszcza z tzw. land grabbingiem, czyli wykupem lub dzierżawą ziemi jednego państwa przez inne. „Przez mniej niż rok – mówi deklaracja – ponad 40 milionów hektarów płodnej ziemi na terenach Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej i wschodniej Europy zostało zawłaszczonych na bazie tych umów, a ich produkcję  przestawiono na eksport. Działające w zmowie państwa i firmy muszą zaprzestać tych praktyk”.

Rozdźwięk pomiędzy opisanym wyżej forum, a szczytem FAO był ogromny, a krytyka aż grzmiała. „To skandal, że nie przybyli przywódcy państw G8” – powiedział Sergio Marelli, przewodniczący jednej z pozarządowych organizacji działającej we Włoszech. „Wygląda to jak próba zmniejszenia roli ONZ na rzecz Banku Światowego, który jest głównym powodem kryzysu”.

Chociaż struktura FAO jest fatalna, jest nadzieja, że w przyszłości to się zmieni. 17 października zeszłego roku przegłosowano długo oczekiwaną reformę Komitetu Bezpieczeństwa Żywnościowego FAO. Wchodzi ona w życie w 2011, a na jej mocy organizacje społeczne i obywatelskie będą miały swoich reprezentantów w komitecie i wpływ na jego decyzje. Dzięki temu, może nareszcie uda się wywalczyć „niezależność żywnościową dla ludzi”.    

Paolo Riva
The Big Issue Zambia, 27. maja 2010 r.

 

.

ZałącznikWielkość
Niezależność żywnościowa (plik PDF)430.14 KB